Wołowina w Polsce

Wołowina w Polsce cieszy się coraz większą popularnością. Jednak bez poprawy jej jakości i powtarzalności dostaw oraz obniżek cen mięso to wciąż będzie przegrywać z konkurencyjnym drobiem i wieprzowiną.
Społeczeństwo pracuje więcej, czemu sprzyja spożywanie posiłków poza domem. W ostatnich latach możemy zauważyć na ulicach polskich miast wysyp różnego rodzaju burgerowni czy miejsc, gdzie dominującymi produktami są dania oparte o mięso wołowe. Za zdrowie polskiej wołowiny ręczą politycy i weterynarze. Popularne jest nawet twierdzenie, że wykrycie wściekłej krowy uwiarygodnia nasz system kontroli i dodaje smaku wołowinie. „Gdyby nie wykryto u nas przypadku BSE, oznaczałoby to zły nadzór” – opinia prof. Wiesława Magdzika z Państwowego Zakładu Higieny. „Najważniejsze, że mięso nie trafiło do handlu” twierdzi główny lekarz weterynarii, Piotr Kołodziej. „W ogóle nie ma takiej możliwości” jeszcze dobitniej mówi wicepremier i minister rolnictwa, Jarosław Kalinowski.
Jednak nadal wołowina rzadko gości na Polskich stołach, czego efektem jest kilkukrotnie mniejsze jej spożycie niż w pozostałych krajach Unii Europejskiej. Jak wynika z szacunków IERiGŻ–PIB w 2018 r. przeciętny mieszkaniec Polski mógł skonsumować 3,3 kg mięsa wołowego w odniesieniu do 3,2 kg w 2017 r. Jednocześnie konsumpcja wołowiny w UE-28 w 2018 r. mogła wynieść 10–11 kg na osobę, w krajach tzw. starej Unii (UE–15) – 12–13 kg, a w nowych krajach członkowskich (UE–13) – 3-4 kg na osobę. Zdaniem Jacka Zarzeckiego – prezesa Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego, sytuacja ta jest związana z niską jakością i brakiem powtarzalności kolejnych partii wołowiny.
Polska jest jednym z większych eksporterów wołowiny w Europie. Ponad 80% naszej produkcji wołowiny jest eksportowane. Przez to w Polsce jakość wołowiny nie jest najlepsza. Nasz kraj produkuje między 650 a 700 tysięcy ton mięsa wołowego, a jego eksport wynosi około 500 tysięcy ton.

Chore krowy idą na mięso. Szokujący program TVN
Trendy kształtują konsumenci. Zarówno Unia Europejska, jak i polscy konsumenci zaczynają szukać produktów innych niż te pospolite, z którymi dotąd mieli do czynienia – mówi Witold Choiński. Chodzi o stawianie na produkty nowoczesne, funkcjonalne, innowacyjne, ekologiczne czy organiczne, produkty o ograniczonym obszarze pochodzenia, czyli tradycyjne, oznaczone znakiem GTS czy innymi znakami obowiązującymi w UE.
Skrót GTS oznacza Gwarantowaną Tradycyjną Specjalność. W przypadku Polski do takich produktów należą kabanosy, kiełbasa jałowcowa czy kiełbasa myśliwska. Zostały one zarejestrowane rozporządzeniem w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej odpowiednio w październiku i kwietniu 2011 roku.
Konsumenci szukają nie tylko charakterystycznych specjalności, lecz także produktów szybkich w przygotowaniu, co widać m.in. po ofercie sklepów dyskontowych podsuwających kupującym gotowe do odgrzania lub dokończenia w końcowej fazie tradycyjne mięsa z przyprawami i dodatkami. Coraz uważniej czytający etykiety klienci wypatrują także produktów korzystnych dla zdrowia lub przeznaczonych dla określonej grupy wiekowej.
Biorąc pod uwagę podstawowy skład chemiczny oraz zawartość składników egzogennych mięso wołowe należy do najwartościowszych mięs pod względem wartości odżywczej.
Ponadto zawiera ono duże ilości białka charakteryzującego się wysoką wartością biologiczną. Przyswajalność tego białka przez organizm ludzki, dzięki optymalnemu zestawowi aminokwasów egzogennych, wynosi od 70 do 100% (w zależności od ilości tkanki łącznej). Mięso wołowe stanowi także ważne źródło zapotrzebowania człowieka na składniki mineralne, zwłaszcza fosfor, żelazo, cynk i selen, oraz witaminy. Wołowina jest dobrym źródłem witamin z grupy B, przede wszystkim B12, a także B2, B3, B5 i B6.
Stwierdzona w Polsce tendencja spadkowa w spożyciu wołowiny wynika z kilku czynników. Wytworzyło się wokół niej wiele niekorzystnych stereotypów i w efekcie Polacy dużo chętniej sięgają po inne gatunki mięs. Wśród czynników, mających na to wpływ, są między innymi zalecenia lekarzy dotyczące spożywania mniejszych ilości czerwonego mięsa. W oparciu o wyniki przeprowadzonych badań naukowych stwierdzono, że ten rodzaj mięsa zwiększa ryzyko występowania chorób sercowo-naczyniowych, w związku z zawartością substancji wpływającej na poziom TMAO (N-tlenek trimetyloaminy). Związek ten zmienia metabolizm cholesterolu, tzn. spowalniając usuwanie go ze krwi, może negatywnie wpływać na stan układu sercowo-naczyniowego i tworzenie się blaszek miażdżycowych. Warty podkreślenia jest także fakt, iż Światowa Organizacja Zdrowia opublikowała raport, który wskazuje, że spożywanie mięsa czerwonego zwiększa ryzyko powstania raka jelita grubego, trzustki i prostaty. Ponadto za spadek spożycia mięsa wołowego w ostatnich dziesięcioleciach obwiniane są informacje o związku między konsumpcją mięsa z BSE, a możliwością wystąpienia choroby Creutzfelda-Jacoba (choroba ośrodkowego układu nerwowego wywoływana przez białka zwane prionami) u ludzi. Źródłem zakażenia może być mięso wołowe oraz żelatyna wołowa, będąca składnikiem galaretek, konserw mięsnych, jogurtów. Czynnikiem odpowiedzialnym za niskie spożycie mięsa wołowego w naszym kraju jest również jego niska jakość. Większość hodowanych w Polsce krów to rasy mleczne, których mięso jest twarde oraz włókniste. Dlatego w naszym menu wołowina przegrywa z wieprzowiną i drobiem. Na sklepowych półkach można znaleźć mięso zza oceanu, ale jest ono bardzo drogie. Cena wołowiny jest kolejnym czynnikiem wpływającym negatywnie na popularność tego rodzaju mięsa.

Komentarze

Prześlij komentarz